poniedziałek, 29 lipca 2013

One-shot ~ Piękny.

Nie chciałem tak postąpić, nie chciałem, tak bardzo nie chciałem. Musiałem? Nie, wcale nie musiałem. Potrzebowałem tego? Nie, to ostatnia  rzecz której bym potrzebował. Więc, dlaczego? Dlaczego to zrobiłem? Zraniłem ostatnią osobę na której mi zależało, zraniłem ostania osobę, której zależało na mnie. Jestem sam, i już zawsze będę. On mi nie wybaczy…
Flashback ‘
- Gdzie ty kurwa znowu byłeś?! - wykrzyczałem do Kibuma.
- Znowu piłeś… – stwierdził zrezygnowany.- W pracy, Jongie, wszystko dobrze?
- Gówno cię to obchodzi, ja cię gówno obchodzę… -wyszeptałem padając na kolana.
- Jong… – Chciał mnie przytulić, ale go odrzuciłem. Dlaczego?
-Odwal się, wracaj do swojego kochanka…
-Ko-kochanka ?
-Nie udawaj, proszę nie udawaj że nic cię nie łączy z Taeminem …
-TAEMINEM?! Jonghyun o czym ty pierdolisz ? – spytał, nie był zły, tylko zmartwiony, zaniepokojony. – Nic mnie z nim nie łączy, to przyjaciel, nic więcej. – powiedział, patrząc mi w oczy, nie, nie w oczy. W serce.
- Key, błagam powiedz mi prawdę!
-Mówię ci prawdę! Nic mnie nie łączy z tym szczylem.
-Kłamiesz! – uderzyłem go … dlaczego?
-Jong… – złapał się za policzek.
-Powiedz prawdę! – Znów go uderzyłem. Dlaczego? -Key proszę nie okłamuj mnie…
-Ja-ja ko-kocham tylko ciebie… – złapałem go za szyje i przykułem do ściany, blokując jakiekolwiek ruchy.
-To-to boli, proszę, b-błagam p-puść mnie…
-Nie, nie dopóki nie powiesz mi prawdy. – Walnąłem go w brzuch, nie panowałem nad sobą.  Rzuciłem go na podłogę i biłem póki nie stracił przytomności. Potem ocknąłem się z tego ‘szału’ i zadzwoniłem po pogotowie… Tak bardzo nie chciałem.’
End of flashback
 
Od tamtego zdarzenia minął rok, dokładnie rok. Byłem na dnie, i wciąż kopałem. Jestem ćpunem, pijakiem, niczego nie wartą mendą. Ostatni raz widziałem Kibuma w szpitalu, 3 dni po tym jak go prawie zabiłem. Musiałem sprawdzić czy żyje. Dotychczas trzy razy próbowałem się zabić, tylko trzy. Sam nie rozumiem czemu jeszcze żyje, nie mam po co. On mi nie wybaczy…Siedziałem na jednej z kanap w moim ‘domu’. Jeśli spelunę dla ćpunów można nazwać domem. Wstałem i wyszedłem paląc papierosa, nie wiem gdzie idę, nie obchodzi mnie to, jak najdalej. Idąc ulicą jak zwykle patrzałem w ziemie,zawsze to robię. Potrąciłem kogoś, zawsze to robię.
-Przepraszam, wszystko ok ? – Spytałem, pomagając mu zbierać zakupy z chodnika.
-Nic się nie stało. – Ten głos. Podniosłem głowę i ujrzałem go. Piękny.
-Kibum. – Na dźwięk swojego imienia spojrzał na mnie, był równie zdziwiony jak ja. Piękny.
-Jonghyun.- Przytulił mnie… Odepchnąłem go delikatnie. Piękny. – J-ja przepraszam, n-nie chciałem.
- Nie przepraszaj mnie. Nic mi nie zrobiłeś, ja tobie wiele.– Opadłem na kolana. Nigdy go tak na prawdę nie przeprosiłem. Przytulił mnie ponownie. Piękny. – Dlaczego to robisz?
- T-tęskniłem Jongie. – Zaniemówiłem, dlaczego miał by za mną tęsknić? Prawie go zabiłem.
-Kocham cię. – Powiedziałem uciekając. Chciałem zostać, popatrzeć na niego, poczuć jego ciepło, delikatną aksamitną skórę. Nie mogłem, nie zasługuje na to. Piękny.



1 komentarz:

  1. Trochę ''podlatuje'' pod coś psychologicznego, filozoficznego, ale chyba nie do końca wyszło. Ale i tak jest ciekawie.
    Nie do końca lubię,jak tak się kończą fan ficki. No ale cóż. TO MI SIĘ NAPRAWDĘ PODOBA!
    I nie każdy może to zrobić ~~
    Naprawdę coś ciekawego.

    OdpowiedzUsuń