poniedziałek, 29 lipca 2013

Mini One-shot ~ Prezent.

Obudziłem się, otarłem oczy i ujrzałem go. Jego obecność była już dla mnie oczywista, był jak powietrze, jak grawitacja, w końcu byliśmy razem od dwóch lat. Przez te dwa lata wiele się zmieniało, ale nie on, on zawsze był przy mnie, zawsze obok. Jak mój osobisty anioł stróż. Odgarnąłem włosy z jego czoła i delikatnie go w nie pocałowałem. Otworzył oczy i przytulił mnie do siebie.
-Wstawaj śpiochu. – szepnąłem do jego ucha, delikatnie całując.
-Mmm… ale ja nie chcę, chce poleżeć w łóżku, z tobą. – Rzekł patrząc mi w oczy.
- Nawet nie wiesz jak ja również tego pragnę, ale musimy wstawać.
-Ale ja nie chcę. – Zakrył twarz poduszką. Usiadłem na jego biodrach i zabrałem mu ją, nachylając się nad nim. Byliśmy dosłownie kilka milimetrów od siebie, prawie stykaliśmy się nosami. Zarumienił się chowając twarz w dłoniach.
-Taemin, zabierz rączki. – Powiedziałem ciepło.
-Nie patrz na mnie. – Zdjął ręce z buzi i popatrzał na mnie, chciał coś powiedzieć, ale mu przeszkodziłem, a raczej moje usta to zrobiły.
-Ale jesteś śliczny, dlaczego miałbym nie patrzeć ? –Przestałem go całować i usiadłem obok.
-Bo się wstydzę…
-Mnie? – Spytałem podejrzliwie.
-N-nie ciebie…
-To czego ?
-Oj, j-ja nie wiem no …
-Mały, nie masz się czego wstydzić, nie przy mnie. Kochasz mnie prawda ?
-T-tak, bardzo.
-To się nie wstydź głuptasku, pamiętaj że widziałem każdą część twojego ciała… – Powiedziałem nachylając się nad nim z uśmiechem.
-Minho, nie pomagasz… – powiedział, po czym jego twarz przybrała normalnych kolorów. Popatrzał na mnie dziwnie, wstał i wybiegł z pokoju. Siedziałem wpatrując się w miejsce w którym jeszcze chwilę temu siedział, po jakiś 5 minutach wrócił z małą paczuszką, oprawioną w kolorowy papier w gwiazdki. – Zapomniałbym, proszę. Wszystkiego najlepszego !
-Ahh… tak urodziny. – Odrzekłem, nie lubię urodzin, zwłaszcza moich. Wszyscy na siłę próbują być mili, przez co zachowują się sztucznie. – Co tam masz?
-Sam sprawdź. – Usiadł koło mnie. – No rozpakuj!
-Już, już. – Rozpakowałem małą paczkę i zobaczyłem granatową szkatułkę. A w środku dwa naszyjniki z literkami ‘T’ i ‘M’.
-J-ja nie wiedziałem co ci kupić. – Ucałowałem go w policzek, przyciągając do siebie.
- Nie musiałeś mi dawać niczego, ty jesteś najlepszym prezentem jaki mi dało życie.
-Oj przestań… – złapałem jego twarz w dłonie i musnąłem ustami jego nosek, powieki, policzki, czoło i w końcu usta.
- Już zawsze będziesz mój.- Wyjąłem naszyjnik z ‘M’ i zawiesiłem na jego szyi. – I pamiętaj o tym.
-Pamiętam. – Złapał za drugi naszyjnik z literą ‘T’ i zapiął go na mnie. – I ty też. 


1 komentarz: