poniedziałek, 29 lipca 2013

One-shot ~ Róże.

Agonia człowieka, który wręcz błaga o miłość swymi ostatnimi siłami. Czerwona jak rubin krew, spływająca z nadgarstka i przezroczysty alkohol w szklance. Piękny obrazek, nieprawdaż? Idealny wzór człowieka zniszczonego miłością. W swym żałosnym łkaniu, błagającego o choć kapkę uczucia. Ciepłego, wręcz gorącego uczucia. Które przypomniałoby mu jak żyć. Jak oddychać. Jak funkcjonować. Bo on już chyba dawno zapomniał…

19 październik.
Czuję się zagubiony. Wszystko jest układanką, ale z brakującymi kawałkami. Z niedokończonymi zdaniami. Z pytaniami bez odpowiedzi. Z myślami bez puenty. Ten stan można nazwać agonią, lub jak kto woli, nieodwzajemnionym uczuciem. Już dawno zapomniałem jak żyć, ja tylko próbuje przetrwać. Ostatnimi siłami łapię się chociażby skrawków czegoś trwałego, namacalnego, nie wyimaginowanego przez mój zniszczony lekami, alkoholem i nie tylko, mózg. Moja matka mówi, że nie powinienem się tak zachowywać, nie w moim stanie. Ale co mi za różnica.

22 październik.
Decyzje o moim bycie czy niebycie, a niebyt jest raczej nieprzyjemnym stanem, podejmujesz ty. I to już od dawna. Odkąd zdałem sobie sprawę z tego chorego uczucia, z tej chorej obsesji. Nie wiem, czemu ulokowałem moją całą tęsknotę i całą miłość na jaką mnie stać akurat w tobie, ale był to raczej kiepski wybór. Nie, słowo ‚kiepski’ jest w tym wypadku nieodpowiednie. Był to wybór iście tragiczny. Nie obrażając Cię, mogłem zakochać się w kimś innym. Można by powiedzieć, że nawet w byle kim, tylko nie w tobie. Już pomijając fakt, że jesteś moim długotrwałym przyjacielem od dzieciństwa. Hyungiem, którego zawsze podziwiałem i obrałem sobie jako wzór do naśladowania. Moim ideałem faceta. Pomijając to wszystko, jesteś zwykłym graczem. Łamaczem serc. Niczym wilk wśród owieczek. No i oczywiście zawziętym heterykiem. Także brawo Taemin. Gratuluje wspaniałego wyboru, gromkie brawa, wiwat na stojąco. Ty skończony debilu.

26 październik.
Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Hyung, wydajesz się być ślepy. Ale to dobrze, nie chce być dla ciebie ciężarem. Dla Ciebie chce być dalej uśmiechniętym Taeminnie, tym radosnym, beztroskim. Który nie musi udawać, że żyje. Tęsknie za tym sobą.

30 październik.
Miesiąc dobiega końca. Gratulacje nowej dziewczyny Hyung, oby wam się układało. Nie tak jak z pozostałymi trzema w tym miesiącu.

3 listopada.
Dzisiaj bardzo padało. Mam nadzieje, że pamiętałeś o parasolce Hyung. Nigdy o niej nie pamiętasz. Nawet w swojej zapominalskości jesteś wciąż idealny.

7 listopada.
Szpital, wbrew temu co mówią ludzie, jest dość przyjemny. Białe ściany są uspokajające, a do tego sterylnego zapachu da się przywyknąć. Mama przyniosła mi kwiaty, 12 czerwonych róż, nie wiem czemu tyle. Ale podoba mi się ta liczba. 12.

9 listopada.
Wystrój i zapach są do zniesienia, jedzenie natomiast jest paskudne. Ale mimo wszystko przyzwyczaiłem się do szpitala. Są tu ludzie jak ja. Chciałbym, żebyś mnie odwiedził, Hyung. Ale nie chce Cię trapić, masz własne życie. Moje i tak nie potrwa już długo. Kwiaty dalej pięknie kwitną, ale musiałem dwa wyrzucić, niestety. 10.

12 listopada.
Liście za oknem są naprawdę piękne. Tyle różnych kolorów. Chciałbym wyjść i pocieszyć się jesienią, ma takie piękne barwy. Szpital powoli staje się domem. Ale nie wiem czy na długo. Kwiaty są wciąż piękne, ale zostało ich tylko 7, reszta zwiędła, dziwne te róże.

13 listopada.
13 zawsze było moją ulubioną liczbą. Ale teraz 6 jest jakieś takie magiczne, mama mówi, że to normalne, że te róże tak usychają. ‚Taka kolej życia, rodzisz się i umierasz’ mówi.
Lekarze ostatnio często mnie odwiedzają, a mama wydaje się smutna, nie wiem czemu, szpital jest przyjemny. Gdybyś tu był Hyung, szpital byłby niebem.

15 listopada.
Mama zabrała mnie na spacer, jesień jest piękna, ale raczej chłodna. Dzisiaj znowu padało, hyung, pamiętasz o parasolu?
Róże, zdaniem mojej mamy, mają wewnętrzne zegary. Nie wiem ile w tym prawdy. Ale kolejne dwie zwiędły.

16 listopada.
Chciałbym jeszcze raz zobaczyć śnieg. Pamiętasz Hyung jak razem lepiliśmy bałwana śmiejąc się jak dzieci? Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że jesteś moją obsesją.
Zostały mi ostatnie 3, ale i tak są piękne, rubinowe i pełne życia.

17 listopada.
Postanowiłem częściej pisać. Udokumentować jakoś to co czuje. Hyung, zastanawiałeś się kiedyś jak wyglądałby mój pogrzeb? Mam nadzieje, że nie będziesz płakał. Nie chce, żebyś się smucił.
Dwie ostatnie róże wciąż kwitną piękną czerwienią.

18 listopada.
Mama ma dziwnie podkrążone oczy i wydaje się smutna. Pytałem, ale nie chce mi powiedzieć. Mam nadzieje, że nie sprawiam jej kłopotu. Powiedziała mi, że zawsze będzie mnie kochać. I znów zaczęła płakać. Nie chce patrzeć na jej łzy. Lekarz mówi, że to już prawie koniec.
Dla róży chyba też, znowu jedna zniknęła.

19 listopada.
Dzisiaj przyszedłeś Hyung. Nie wiem dlaczego, ale przyszedłeś. Nie chciałem, żebyś przychodził. Nie powinieneś. Nie chciałem widzieć twoich łez, wszystko tylko nie one. Jesteś taki piękny kiedy płaczesz.
Powiedziałem ci co czuje, a ty się uśmiechnąłeś.
Masz piękny uśmiech Jonghyun, zawsze miałeś piękny uśmiech.
Ostatnia róża zwiędła, co chyba jest dowodem na to, że wszystko przemija.

1 komentarz:

  1. CZEMU JONGHYUN!?! BEEE Minho i tak tutaj będzie moim zdaniem.xd
    Znów mam łzy w oczach. Życie jest ciężkie. Tak to podsumuję.

    OdpowiedzUsuń