poniedziałek, 29 lipca 2013

I need vodka. ~ [4/?]

-Chcą wystawić coś takiego w publicznym teatrze? - Spytała czytając skrypt. - U nas w kraju? W Korei? - Przytaknąłem. - Krytycy i fanatycy religijni spalą ten teatr z obsadą w środku, czy on sobie zdaje z tego sprawę?
-Nie mam pojęcia. Ale chyba on i Jonghyun biorą to samo bo mają takie same symptomy. Kompletny debilizm i tyle. - Powiedziałem. - Dzwonie do niego. Przemowie mu do rozumu. - Wybrałem numer i wcisnąłem zieloną strzałkę. - Jinki.
-Kibum, czekałem na twój telefon, przeczytałeś już scenariusz?
-Drogi panie menadżerze, czy pana do końca już pokurwiło na łeb? - Spytałem spokojnie.
-Akt 2 widzę też już przeczytałeś, i jak?
-Chce pan, żeby nas rozpierdolili na kawałki, razem z budynkiem teatru, prawda?!
-Nie, skąd. Chce wystawić sztukę, w której ty i Jonghyun będziecie grali.
-Nie zgadzam się. - W słuchawce usłyszałem śmiech.
-Ale tu nie ma nic do zgadzania się, grasz i koniec. Masz podpisany kontrakt i będziesz grał, to co ja ci każe grać. Nie obchodzi mnie czy nienawidzisz Kima, czy go kochasz, czy chcesz mu obciągnąć. Polecisz z nim w ślinę na środku pierdolonej sceny, koniec, kropka. - Zaśmiał się. - Widzimy się jutro w teatrze, punkt 10. - Powiedział i się rozłączył.
-Wszystko w porządku? - Spytała Amber.
-Podetnę sobie żyły, albo strzele sobie w głowę. - Powiedziałem odkręcając ponownie butelke. - Debile. WSZEDZIE DEBILE.
***

Godzina 9:48
Tak jak zazwyczaj kocham swoją prace i bycie aktorem, teraz o milion razy bardziej wolałbym pracować jako śmieciarz, albo kopać rowy w pełnym słońcu.
Godzina 9:53
Prostytucja jest już nawet przyjemniejszą perspektywą. Pierdolisz się i ci jeszcze za to płacą. Żyć, kurwa, nie umierać.
Godzina 9:57
Zabijcie mnie.
Godzina 9:58.
Albo ja kogoś zabije. Najlepiej pewnego niewyrośniętego idiotę, o wyglądzie dinozaura.
Godzina 9:59.
Oraz takiego jednego frustrata seksualnego, uzależnionego od kurczaków, skończonego debila.
Godzina 10:00.
O wilku mowa. Jak mi żyłka dzisiaj nie pierdolnie, to możemy uznać to za cud.
-Kibum, dzień dobry. Jak ci się spało? - Spytał jak gdyby nigdy nic Jinki.
-Przezajebiście w chuj.
-Witaj Onew i dzień dobry kociaku. - Kolejny cichociemny pojeb dążący do uaktywnienia we mnie chęci ludobójstwa.
-Nie wkurwiaj mnie od rana, proszę. - Posłałem w jego stronę mordercze spojrzenie.
-Ktoś tu wstał lewą nogą.
-Nie, u mnie wszystko w porządku. Was coś najwyraźniej popierdoliło, zwłaszcza ciebie Lee. - Fuknąłem.
-Specjalnie dla ciebie kochany, zaczniemy dzisiaj czytanie od aktu 2, sceny 4. - Zaśmiał się. - Nie musisz dziękować. - Pojebie mnie, no przyrzekam. -Kim pierwszy i Kim drugi, zaczynajcie.
***

-Na dzisiaj kończymy, dziękuje. - Rozległ się głos, oznaczający koniec moich męczarni. - Kibum, Jonghyun, przećwiczcie jeszcze na osobności swoją główną scenę. - W sali rozległ się śmiech. -Wyszedłem z pomieszczenia i prawie wbiegłem do swojej garderoby z zamiarem zabrania swojej torby i jak najszybszego opuszczenia Teatru.
-Key, czekaj chwile. - Odwróciłem się i zobaczyłem Jonghyuna.
-Czego chcesz? - Prychnąłem.
-Spokojnie, chce tylko pogadać.
-O czymś konkretnym, czy po prostu masz ochotę pomielić jęzorem?
-Wolałbym używać ust do czego innego, również związanego z tobą, ale wiesz, przyjemności kiedy indziej. - Wyszczerzył się. - Chodzi mi o nasz sceniczny pocałunek.
-Posłuchaj mnie, prehistoryczny gadzie z mózgiem wielkości ziarenka piasku. Co ma być to będzie, nie mam na to żadnego wpływu. Jest miliard innych rzeczy, które bym wolał od ponownego wymieniania śliny z tobą, chciałbyś, żebym je przytoczył?
-Daruj sobie kociaku. Chciałem tylko powiedzieć, że zrobie to z przyjemnością. - Zbliżył się do mnie i położył dłoń na moim policzku i przejechał kciukiem po moich wargach. - Kto jak kto, ale ty potrafisz całować.
-Nienawidzę cię.

-Jestem prawie pewny, że już to mówileś. - Powiedział i jednym ruchem pchnął mnie na ścianę i wbił boleśnie w moje usta. Oddałem pocałunek walcząc o dominacje, ale niestety przegrałem, co skwitowałem mruknięciem. Przesunął dłonią po moim boku wywołując dreszcz. Wsunąłem dłoń w jego włosy przyciągając bliżej i pogłębiając pocałunek. Serce biło mi niewyobrażalnie szybko, a po głowie krążyły mi dziwne myśli, takie z którymi nie do końca chciałem się pogodzić. Ale jedno trzeba mu przyznać. Całować to on potrafi.. 

4 komentarze:

  1. Hejty, hejty, hejty, komplement ._.'
    Tak mogłabym podsumować ten rozdział :3
    Ale mi się nawet podobał... Hm .^.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja chcę następny rozdział *-*
    Ciekawi mnie jak to się dalej potoczy.
    Kocham komentarze Kibuma.XDDD

    OdpowiedzUsuń
  3. Matko... KIBUM... Te teksty... ZDYCHAM.....
    Ej, JA chcę kolejny rozdział. ;-;

    OdpowiedzUsuń
  4. hahaha jesteś przeboska <3 teksty kibuma i odzywki jonga cud miód i orzeszki <3 NEXT NEXT NEXT !!!!! JA CHCE KOLEJNY ROZDZIAŁ !!!!!! JUŻ !!!! :*

    OdpowiedzUsuń