-Chcą wystawić coś takiego w
publicznym teatrze? - Spytała czytając skrypt. - U nas w kraju? W
Korei? - Przytaknąłem. - Krytycy i fanatycy religijni spalą ten
teatr z obsadą w środku, czy on sobie zdaje z tego sprawę?
-Nie mam pojęcia. Ale chyba on i
Jonghyun biorą to samo bo mają takie same symptomy. Kompletny
debilizm i tyle. - Powiedziałem. - Dzwonie do niego. Przemowie mu do
rozumu. - Wybrałem numer i wcisnąłem zieloną strzałkę. - Jinki.
-Kibum, czekałem na twój telefon,
przeczytałeś już scenariusz?
-Drogi panie menadżerze, czy pana do
końca już pokurwiło na łeb? - Spytałem spokojnie.
-Akt 2 widzę też już przeczytałeś,
i jak?
-Chce pan, żeby nas rozpierdolili na
kawałki, razem z budynkiem teatru, prawda?!
-Nie, skąd. Chce wystawić sztukę, w
której ty i Jonghyun będziecie grali.
-Nie zgadzam się. - W słuchawce
usłyszałem śmiech.
-Ale tu nie ma nic do zgadzania się,
grasz i koniec. Masz podpisany kontrakt i będziesz grał, to co ja
ci każe grać. Nie obchodzi mnie czy nienawidzisz Kima, czy go
kochasz, czy chcesz mu obciągnąć. Polecisz z nim w ślinę na
środku pierdolonej sceny, koniec, kropka. - Zaśmiał się. -
Widzimy się jutro w teatrze, punkt 10. - Powiedział i się
rozłączył.
-Wszystko w porządku? - Spytała
Amber.
-Podetnę sobie żyły, albo strzele
sobie w głowę. - Powiedziałem odkręcając ponownie butelke. -
Debile. WSZEDZIE DEBILE.
***
Godzina 9:48
Tak jak zazwyczaj kocham swoją
prace i bycie aktorem, teraz o milion razy bardziej wolałbym
pracować jako śmieciarz, albo kopać rowy w pełnym słońcu.
Godzina 9:53
Prostytucja jest już nawet
przyjemniejszą perspektywą. Pierdolisz się i ci jeszcze za to
płacą. Żyć, kurwa, nie umierać.
Godzina 9:57
Zabijcie mnie.
Godzina 9:58.
Albo ja kogoś zabije. Najlepiej
pewnego niewyrośniętego idiotę, o wyglądzie dinozaura.
Godzina 9:59.
Oraz takiego jednego frustrata
seksualnego, uzależnionego od kurczaków, skończonego debila.
Godzina 10:00.
O wilku mowa. Jak mi żyłka dzisiaj
nie pierdolnie, to możemy uznać to za cud.
-Kibum, dzień dobry. Jak ci się spało? - Spytał jak gdyby nigdy
nic Jinki.
-Przezajebiście w chuj.
-Witaj Onew i dzień dobry kociaku. - Kolejny
cichociemny pojeb dążący do uaktywnienia we mnie chęci
ludobójstwa.
-Nie wkurwiaj mnie od rana,
proszę. - Posłałem w jego stronę mordercze spojrzenie.
-Ktoś tu wstał lewą nogą.
-Nie, u mnie wszystko w porządku.
Was coś najwyraźniej popierdoliło, zwłaszcza ciebie Lee. -
Fuknąłem.
-Specjalnie dla ciebie kochany,
zaczniemy dzisiaj czytanie od aktu 2, sceny 4. - Zaśmiał się. -
Nie musisz dziękować. - Pojebie
mnie, no przyrzekam. -Kim
pierwszy i Kim drugi, zaczynajcie.
***
-Na
dzisiaj kończymy, dziękuje. - Rozległ się głos, oznaczający
koniec moich męczarni. - Kibum, Jonghyun, przećwiczcie jeszcze na
osobności swoją główną scenę. - W sali rozległ się śmiech.
-Wyszedłem z pomieszczenia i prawie wbiegłem do swojej garderoby z
zamiarem zabrania swojej torby i jak najszybszego opuszczenia Teatru.
-Key,
czekaj chwile. - Odwróciłem się i zobaczyłem Jonghyuna.
-Czego
chcesz? - Prychnąłem.
-Spokojnie,
chce tylko pogadać.
-O
czymś konkretnym, czy po prostu masz ochotę pomielić jęzorem?
-Wolałbym
używać ust do czego innego, również związanego z tobą, ale
wiesz, przyjemności kiedy indziej. - Wyszczerzył się. - Chodzi mi
o nasz sceniczny pocałunek.
-Posłuchaj
mnie, prehistoryczny gadzie z mózgiem wielkości ziarenka piasku. Co
ma być to będzie, nie mam na to żadnego wpływu. Jest miliard
innych rzeczy, które bym wolał od ponownego wymieniania śliny z
tobą, chciałbyś, żebym je przytoczył?
-Daruj
sobie kociaku. Chciałem tylko powiedzieć, że zrobie to z
przyjemnością. - Zbliżył się do mnie i położył dłoń na moim
policzku i przejechał kciukiem po moich wargach. - Kto jak kto, ale
ty potrafisz całować.
-Nienawidzę
cię.
-Jestem
prawie pewny, że już to mówileś. - Powiedział i jednym ruchem
pchnął mnie na ścianę i wbił boleśnie w moje usta. Oddałem
pocałunek walcząc o dominacje, ale niestety przegrałem, co
skwitowałem mruknięciem. Przesunął dłonią po moim boku
wywołując dreszcz. Wsunąłem dłoń w jego włosy przyciągając
bliżej i pogłębiając pocałunek. Serce
biło mi niewyobrażalnie szybko, a po głowie krążyły mi dziwne
myśli, takie z którymi nie do końca chciałem się pogodzić. Ale
jedno trzeba mu przyznać. Całować to on potrafi..
Hejty, hejty, hejty, komplement ._.'
OdpowiedzUsuńTak mogłabym podsumować ten rozdział :3
Ale mi się nawet podobał... Hm .^.
Ja chcę następny rozdział *-*
OdpowiedzUsuńCiekawi mnie jak to się dalej potoczy.
Kocham komentarze Kibuma.XDDD
Matko... KIBUM... Te teksty... ZDYCHAM.....
OdpowiedzUsuńEj, JA chcę kolejny rozdział. ;-;
hahaha jesteś przeboska <3 teksty kibuma i odzywki jonga cud miód i orzeszki <3 NEXT NEXT NEXT !!!!! JA CHCE KOLEJNY ROZDZIAŁ !!!!!! JUŻ !!!! :*
OdpowiedzUsuń