Obudziłem
się, otarłem oczy i ujrzałem go. Jego obecność była już dla
mnie oczywista, był jak powietrze, jak grawitacja, w końcu byliśmy
razem od dwóch lat. Przez te dwa lata wiele się zmieniało, ale nie
on, on zawsze był przy mnie, zawsze obok. Jak mój osobisty anioł
stróż. Odgarnąłem włosy z jego czoła i delikatnie go w nie
pocałowałem. Otworzył oczy i przytulił mnie do siebie.
-Wstawaj
śpiochu. – szepnąłem do jego ucha, delikatnie całując.
-Mmm…
ale ja nie chcę, chce poleżeć w łóżku, z tobą. – Rzekł
patrząc mi w oczy.
-
Nawet nie wiesz jak ja również tego pragnę, ale musimy wstawać.
-Ale
ja nie chcę. – Zakrył twarz poduszką. Usiadłem na jego biodrach
i zabrałem mu ją, nachylając się nad nim. Byliśmy dosłownie
kilka milimetrów od siebie, prawie stykaliśmy się nosami.
Zarumienił się chowając twarz w dłoniach.
-Taemin,
zabierz rączki. – Powiedziałem ciepło.
-Nie
patrz na mnie. – Zdjął ręce z buzi i popatrzał na mnie, chciał
coś powiedzieć, ale mu przeszkodziłem, a raczej moje usta to
zrobiły.
-Ale
jesteś śliczny, dlaczego miałbym nie patrzeć ? –Przestałem go
całować i usiadłem obok.
-Bo
się wstydzę…
-Mnie?
– Spytałem podejrzliwie.
-N-nie
ciebie…
-To
czego ?
-Oj,
j-ja nie wiem no …
-Mały,
nie masz się czego wstydzić, nie przy mnie. Kochasz mnie prawda ?
-T-tak,
bardzo.
-To
się nie wstydź głuptasku, pamiętaj że widziałem każdą część
twojego ciała… – Powiedziałem nachylając się nad nim z
uśmiechem.
-Minho,
nie pomagasz… – powiedział, po czym jego twarz przybrała
normalnych kolorów. Popatrzał na mnie dziwnie, wstał i wybiegł z
pokoju. Siedziałem wpatrując się w miejsce w którym jeszcze
chwilę temu siedział, po jakiś 5 minutach wrócił z małą
paczuszką, oprawioną w kolorowy papier w gwiazdki. –
Zapomniałbym, proszę. Wszystkiego najlepszego !
-Ahh…
tak urodziny. – Odrzekłem, nie lubię urodzin, zwłaszcza moich.
Wszyscy na siłę próbują być mili, przez co zachowują się
sztucznie. – Co tam masz?
-Sam
sprawdź. – Usiadł koło mnie. – No rozpakuj!
-Już,
już. – Rozpakowałem małą paczkę i zobaczyłem granatową
szkatułkę. A w środku dwa naszyjniki z literkami ‘T’ i ‘M’.
-J-ja
nie wiedziałem co ci kupić. – Ucałowałem go w policzek,
przyciągając do siebie.
-
Nie musiałeś mi dawać niczego, ty jesteś najlepszym prezentem
jaki mi dało życie.
-Oj
przestań… – złapałem jego twarz w dłonie i musnąłem ustami
jego nosek, powieki, policzki, czoło i w końcu usta.
-
Już zawsze będziesz mój.- Wyjąłem naszyjnik z ‘M’ i
zawiesiłem na jego szyi. – I pamiętaj o tym.
-Pamiętam.
– Złapał za drugi naszyjnik z literą ‘T’ i zapiął go na
mnie. – I ty też.
To było fajne :)
OdpowiedzUsuńTyle mogę napisać.