Ja,
młody, dziecinny i głupi gówniarz. Ty, przystojny, inteligentny i
dojrzały. Jesteśmy zupełnie inni, z dwóch różnych światów,
nie pasujemy do siebie, tak bardzo nie pasowaliśmy. Nawet nie wiesz
jak bardzo chciałem być twój, tylko twój, a ty tylko mój.
Kochałem cię, kocham i kochać będę, to się nie zmieni.
Zawsze
myślałem że traktujesz mnie tylko jak przyjaciela. Nie żeby to
było coś złego, ale twój dotyk był dla mnie jak narkotyk, jeden
z wielu które używałem w tamtym czasie. Nie dość że jestem
debilem, skończonym debilem, miałem zostać też ćpunem? Kolejnymi
zimnymi zwłokami w jakieś ciemnej uliczce ? Ty mnie z tego
wyciągnąłeś, tak cię poznałem. Siedząc w jakimś nędznym
klubie, wpatrując się w torebkę z białym proszkiem i wódką w
drugiej ręce, zatracałem się w mojej własnej żałosności.
'Kibum jesteś taki żałosny’
– to była jedyna myśl która pałętała się po mojej pustej
głowie. Gdy postanowiłem wstać i wyjść a raczej sturlać się ze
stołka i wyczołgać, spotkałem ciebie.
Jak
tak o tym myślę to mogę to chyba nazwać najpiękniejszym dniem w
moim życiu. Stałeś tam i patrzałeś na mnie z politowaniem,
pomogłeś mi wstać i zawiozłeś do domu. Dalej nie rozumiem
dlaczego, dlaczego zabrałeś jakiegoś głupiego zniszczonego
nastolatka do swojego domu, byłem ci przecież kompletnie obcy. Ta
cała niezręczna rozmowa pięć minut po moim obudzeniu się w twoim
łóżku. Zacząłem przepraszać, wypytywać, a ty tylko patrzałeś
na mnie, jak w obrazek. Delikatny uśmiech pojawił się na twoich
ustach gdy zarumieniony spytałem ‚dlaczego?’
odpowiedziałeś tylko ‚ potrzebowałeś
tego’.
Wciąż tego nie rozumiem, to przecież nie ma sensu.
Ta
twoja tajemnicza aura, w pewnym sensie pociągające. W tobie
wszystko było podniecające, w każdym razie dla mnie. Twój zapach,
twój głęboki głos, twój śmiech, twoje miny, to że w jednej
chwili potrafiłeś byś poważny, a w drugiej śmiałeś się ze
mnie. Pewnego dnia spytałem ‚Jonghyun
proszę powiedz mi dlaczego … Dlaczego, mimo że tak bardzo się
różnimy tak wiele dla mnie znaczysz’,
nie odpowiedziałeś, przytuliłeś mnie i dopiero po chwili
wyszeptałeś ”
Są na świecie rzeczy których się nie da wytłumaczyć słowami
Bumie.”
Pamiętam delikatny dotyk twoich ust gdy się ze mną zegnałeś,
rumieniłem się jak jakaś zakochana trzynastka. Twój cichy śmiech
gdy spuszczałem głowę speszony twoim dotykiem. Uwielbiałeś się
ze mną droczyć, ale kochałem to, kochałem wszystko co robiłeś.
Pamiętam ten dzień gdy staliśmy się ‚fuck friends’. Gdy
żegnałem się z tobą i znów chciałeś mnie pocałować w
policzek ale ja przypadkiem obróciłem głowę i pocałowałem cię.
Potem naszym jedynym problemem było znalezienie kluczy w przerwie w
namiętnych całunkach. Dokładnie pamiętam ten cały ból przed, w
trakcie i po. Równie dobrze o ile nie lepiej pamiętam przyjemność,
wielokrotną rozkosz przez całą noc, twój dotyk który doprowadzał
mnie do szaleństwa. Pamiętam jak bardzo zraniło mnie gdy
powiedziałeś, że chciałeś byśmy się ukrywali, ale rozumiałem
że ludzie nie zrozumieją. Ludzie rozumieją bardzo mało rzeczy, są
płytcy i potrafią skrzywdzić. Jeśli by się dowiedzieli o nas, to
by był twój i mój koniec, takie związki są mało tolerowane. Ale
nie to mnie obchodziło, bardziej, niż to co powiedzą ludzie
obchodziłeś mnie ty. Ty zawsze byłeś na pierwszym miejscu, zawsze
byłeś tą osobą która pałętała mi się po głowie. Dlaczego
nie powiedziałem ci tego ? … Bałem się, bałem że cię strącę,
że mnie znienawidzisz, zostawisz. Wolałem istnieć jako namiastka
człowieka, żyć w tej całej pustce którą czasami wypełniało
światło, a tym światłem zawsze byłeś ty. Tylko ty sprawiałeś,
że sie uśmiechałem, tylko ty sprawiłeś że wciąż żyje…
A teraz cię nie ma, zostawiłeś mnie, opuściłeś i nie wrócisz.
A to wszystko moja wina, to ja upiłem się, to ja naraziłem się
jakimś skurwysynom, to ja … to przeze mnie teraz leżysz tu, w
zimnej ziemi. Obiecuje ci. Obiecuje że spotkamy się, i to już
niedługo.
Ach.
OdpowiedzUsuńNaprawdę życie jest cholernie podłe.
Fajnie to zostało zapisane, nie wkręciłam się, ale dało trochę do myślenia i nie żałuje się przeczytania.^b^