poniedziałek, 29 lipca 2013

I need vodka. ~ [1/?]

-Możesz mi łaskawie powiedzieć z kim pieprzyłeś się by dostać tą role ? – spytał, stojąc w drzwiach i patrząc na mnie z pogardą.
-Słucham?
-Słyszałeś. – rzekł kompletnie poważnie.
-Tak, słyszałem. Zastanawiam się tylko co ci chodzi po tej pustej głowie, że zadajesz takie pytania.
-Oh, nie udawaj… to może odpowiesz na to, od kiedy jesteś męską dziwką? – Spytał z szyderczym uśmiechem.
-Nie bądź śmieszny, to, że jesteś zazdrosny o to, że dostałem główną role, nie znaczy że musisz wymyślać jakieś głupie bajeczki. – Miałem ochotę zedrzeć mu ten głupi uśmieszek z ust. – Możesz mówić, że jestem męską dziwką ile chcesz, słyszałem gorsze obelgi…
- Ze mną też byś się przespał? – Podszedł do mnie i przyparł mnie do ściany
-Co? Powiedziałem już coś chyba. Puszczaj mnie debilu. – złapał moje nadgarstki i unieruchomił.
-Uważaj na słówka, bo nie będę taki miły.
-Ty naprawdę nie masz mózgu, co? Puszczaj mnie, albo nie ujdzie ci to na sucho… – Chciałem brzmieć jak najbardziej groźnie, mimo, że się bałem.
-A co ty mi możesz zrobić pedałku? – Szyderczy śmiech poniósł się z echem po pokoju.
-Aah, pu-puszczaj mnie! – chłopak wykonał to i odsunął się kawałek.
-Nie krzycz, chcę ci tylko dać nauczkę, mój drogi. Zrezygnujesz z tej roli, albo będzie gorzej.
-Dlaczego miał bym to zrobić ? Sądzisz, że się ciebie boje? – Zaśmiałem się, wciąż z trudem łapiąc oddech. – Odwal się albo powiem menadżerowi.
- I co? Zrobisz mu laskę by cię wysłuchał? I tak mnie nie wyrzuci, zrozum kurwo, nie masz prawa głosu. – Puścił moje nadgarstki i uderzył mnie w brzuch, sprawiając że skuliłem się z bólu. – Zapamiętaj moje słowa, szmato. – Po czym wyszedł głośno trzaskając drzwiami. Nie przejąłem się bardzo jego słowami, często wyzywano mnie od ‘kurw, szmat, dziwek’ itd. Tłumaczę to sobie ich zazdrością, jestem aktorem, umiem śpiewać, już pomijając mój wygląd, którego również nie mogę się wstydzić. Jednym słowem jestem zajebisty. Ale mimo wszystko bałem się, że następnym razem może mi coś zrobić. Nie był ode mnie wyższy, ale na pewno był silniejszy. Pierdol się Kim Jonghyun, ze mną nie wygrasz.
Brzuch dalej mnie bolał, a oddech przestał być nierówny. ‘Tępy kutas’ jedyne określenie które do niego pasuje …‘Tępy zajebiście seksowy kutas’. Tyle. Cztery słowa które opisują całą jego osobę. Tak, jestem gejem, ale to nie oznacza, że puszczam się na prawo i lewo, ani tym bardziej, że załatwiam sobie role tyłkiem. Chociaż trzeba zauważyć, że tyłek mam niezły. Jong nie miał racji, nawet za grosz. Ale może nawet bym się z nim przespał ,gdyby nie był takim głupim mięśniakiem z testosteronem zamiast pnia mózgowego… Spakowałem telefon i scenariusz do torby i wyciągając klucze z kieszeni wyszedłem z mojej garderoby, oraz zamknąłem ją na klucz. Wyszedłem z budynku teatru i wsiadłem do zaparkowanego w pobliżu samochodu, po czym odpaliłem go i pojechałem do przyjaciółki, z którą byłem wcześniej umówiony.
-Nie uwierzysz co ten bezmózg odwalił. – Powiedziałem przez zęby, wchodząc do mieszkania.
-Ciebie też miło widzieć. – Powiedziała z uśmiechem. – Opowiadaj co i jak bo trochę nie nadążam.
-Pamiętasz, jak mówiłem ci o tym Jongu? Tym, z którym pracuje?
-Aaa, tym ‚zajebiste ciasteczko, ale niestety głupi heteryk’? – Zaśmiała się.
-Amber, mówię poważnie! Przyszedł do mnie 5 minut przed tym jak miałem wychodzić i zaczął mi grozić i wyzywać od męskich dziwek. Prawie mnie pobił! – Krzyknąłem w przypływie złości.
-Sterydy mu mózg wypaliły, czy jaki *****? Można powiedzieć o tobie wszystko, ale nie, że jesteś dziwką. – Odpowiedziała, chyba sama lekko zdenerwowana sytuacją. – Siadaj, zrobię ci drinka, uspokoisz się.
-Daj dużo wódki, bo zaraz coś rozniosę. – Już trochę spokojniejszy usiadłem na kanapie. – Najwyżej się u ciebie prześpie, ok?
-Jasne, nie ma problemu. – rzekła z uśmiechem.
-Na pewno? Ta twoja dzisiaj nie przychodzi? – Spytałem z ciekawością.
-Krystal? Nie, dzisiaj pracuje. – Powiedziała, jakby lekko zawiedziona podając mi drinka.
-Mhm. Dziękuje. – Wziąłem od niej szklankę i upiłem łyka, lekko krzywiąc się od smaku alkoholu. – Tutaj jest prawie sama wódka… Dziękuje kochana. – Stwierdziłem zaczynając się śmiać.
-Sam chciałeś. – Powiedziała, również się śmiejąc.
Wieczór minął mi dziwnie szybko, może to od nadmiaru alkoholu z drinków które robiła mi Amber. Alkohol tego wieczoru wchodził mi niezwykle sprawnie, pewnie od nadmiaru emocji, spowodowanych Jjongiem i jego głupimi oskarżeniami. Obudziłem się rano z kacem gigantem i kompletnym brakiem chęci życia.
-Amber, mój boże, daj mi wody bo zdechnę. – wydukałem.
-Wystarczy po prostu Amber, ale jak tam chcesz. – Stwierdziła ze spokojnym uśmiechem dając mi butelkę wody.
-Muszę za godzinę być w teatrze, no przecudownie. Daj mi coś na kaca.
-No to wstawaj, śniadanie i tabletki są na stole. – Pokazała w stronę kuchni.
-Jak to możliwe, że ty żyjesz? Piłaś tyle co ja, a wyglądasz jakbyś nawet kaca nie miała, dlaczego? – Jęknąłem. – To niesprawiedliwe.
-Ja nie mam tak słabej głowy jak ty Bummie. – Usiadłem przy stole i niechętnie zjadłem tosty, które przygotowała. Po czym połknąłem tabletkę, popiłem, wstałem, wziąłem prysznic i ubrałem się. Dzięki bogu, że nie zabrałem ciuchów od poprzedniego razu, i dzięki Amber, że je wyprała. Nałożyłem jeszcze lekki makijaż, korzystając ze swojej podręcznej kosmetyczki, założyłem okulary i żegnając się z przyjaciółką wyszedłem. Musiałem jechać autobusem bo najprawdopodobniej miałem jeszcze alkohol w organizmie. Kiedy już trafiłem do teatru zauważyłem, że pojedyncze osoby spoglądają na mnie z dziwnym uśmiechem, można powiedzieć, że pogardliwym. Gdy stanąłem przed drzwiami mojej garderoby, okazało się, że moje nazwisko nie jest jedynym napisem na nich. Złota tabliczka ’Kim ‚Key’ Kibum’, a pod nią czarny, napisany markerem napis ‚ DZIWKA’. Krew się we mnie zagotowała, ponieważ dokładnie wiedziałem kto to napisał. Ruszyłem w stronę miejsca w którym powinien przebywać i nawet nie trudziłem się pukaniem. Wparowałem do pomieszczenia, rozglądając się po nim. Siedział na kanapie ze swoimi kumplami, śmiejąc się.
-O, popatrzcie, kurw już nie trzeba wzywać, same przychodzą. – Zaśmiał się głośno, patrząc na mnie.
- Popierdoliło cię do reszty, prawda? Sterydy kompletnie wyżarły ci mózg?!
-Jakbyś mówił trochę jaśniej, byłbym wdzięczny kiciu. – Powiedział, wstając i podchodząc do mnie bliżej.
-Nie zbliżaj się do mnie bezmózgu i spierdalaj zmyć to z moich drzwi, ty pierdolony debilu! – Krzyknąłem mu prosto w twarz.
-Aaa, to. Przykro mi to mówić, ale to nie ja. Ale gratulacje dla autora. – uśmiechnął się szyderczo.
-Jak to, *****, nie ty? Kto niby inny?!
-Najwyraźniej nie tylko ja tak o tobie myślę. – zaśmiał się. – No już, nie złość się śliczny, złość piękności szkodzi. – Powiedział przejeżdżając kciukiem po moim policzku.
-Nie dotykaj mnie i uważaj, bo pożałujesz tego Kim Jonghyun, pożałujesz. – Wycedziłem przez zęby, strącając jego dłoń i wychodząc z pokoju z głośnym trzaskiem. Pożałuje, już ja o to zadbam. Ten półgłówek nie wie z kim zadarł…

1 komentarz:

  1. Miałam już dawno się zabrać za Twoje opowiadania, ale teraz jakoś znalazłam chwilę na nie. Pomimo tam paru błędów, które są prawie, że nie widoczne to jest dobrze nie mam zastrzeżeń. Ciekawie się zaczęło, będę dalej czytać c:

    OdpowiedzUsuń