sobota, 23 listopada 2013

I need vodka. ~ [5/?]

 Weeeeeeeeell, hello there.
Następna część I need vodka, w końcu udało mi się ją skończyć, yay me. I to nie tak, że pisałam ją na angielskim, w pierwszej ławce, z kolegą czytającym każde słowo, które napisze i patrzącym na mnie z miną 'wtf'. To wcale nie tak. :')))))))) 
I dedykuje to opowiadanie menrzowi, ponieważ bo tak. Kc <3

 WARNING! 
Takie małe ostrzeżenie dla wszystkich. Cześć jest troszkę +18, scena nie jest do końca opisana, ale mimo wszystko. ~ 



  Znacie to uczucie kiedy wasze serce mówi jedno, a rozum drugie? Kibum niedawno poznał, lecz wyglądało to trochę bardziej jak 3 wojna światowa, niż jak zwykła kłótnia. Rozum twierdził, że jeśli Kim nie przerwie tego co się dzieje między nim, a Jonghyunem, będzie źle. Serce brzmiało trochę mniej zrozumiale, coś jak 'oh, ah, eh, Jonghyun' i inne irracjonalne bzdury. Ale jak wszyscy wiemy rozum nigdy nie wygrywa. Zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z kimś takim jak Kim 'Almighty Key' Kibum, który zawsze robi to co chce. A teraz miał akurat małą ochotę na nic nie znaczący romans (lub po prostu sex) z Kim Jonghyunem, który generalnie może być najlepszym, lub najgorszym wyborem w jego życiu. Ale raz się żyje, prawda?

*** 

   Po małym „incydencie” w teatrze ja i Jonghyun stwierdziliśmy, że pójdziemy na drinka. Jednego, dwa, ewentualnie butelkę wódki. A jako, że rzeczy lubią ostatnio iść nie po mojej myśli skończyło się na tym ostatnim.
   Popijałem kolejną porcje alkoholu i próbowałem udawać, że wcale nie czuję ręki tego debila na moim udzie, że wcale mi się to nie podoba, że wcale nie chce znów dotknąć jego ust. Próbowałem również udawać, że nie kręci mi się w głowie i, że nie szumi mi w uszach. Spojrzałem w stronę łazienek i przypomniałem sobie, że to jest przecież dokładnie ten sam klub w którym całowałem się Jonghyunem po raz pierwszy. Choć może 'całowałem' to trochę za delikatne słowo. To jest dokładnie ten sam klub w którym miętoliłem się z Jonghyunem pierwszy raz. Pustą już szklankę odstawiłem na stół i próbowałem nalać sobie więcej, co nie wychodziło mi zbyt sprawie. Zabrał butelkę z mojej ręki i odłożył z powrotem na stolik.
-Tobie już chyba starczy, co? - Spytał, cicho się śmiejąc.
-Nie prawda! - Próbowałem zaprzeczyć, ale chyba średnio mi się to udało.
-A jednak. - Wziął moją torbę na ramie, wstał i pomógł mi wstać łapiąc mnie za talie. -Idziemy.
-G-gdzie? - Brawo Kibum, pijańska czkawka, the best of the best. Zaśmiał się cicho.
-Do mnie. Jest blisko, poza tym nie wiem gdzie mieszkasz i ty pewnie też nie. - Spojrzałem na niego podejrzanie. - Uspokój się. Nie zgwałcę cię przecież. - Powiedział i złapał mnie mocniej przechylając się lekko w stronę mojego ucha. - Nie póki sam nie poprosisz...

***


   Po 10 minutach drogi dotarliśmy do jego mieszkania. Otworzył drzwi i weszliśmy do środka. Mieszkanie nie było duże, ale bardzo ładnie urządzone. Odwróciłem się w jego stronę i zachwiałem lekko. Uśmiechnął się i podszedł do mnie łapiąc za moje biodra. „Uważaj, przewrócisz się zaraz.”Objąłem go ramionami i przybliżyłem się kładąc podbródek na jego ramieniu. Przejechałem nosem po jego szyi wciągając jego zapach. Pachniał męskimi perfumami, miętą i wódką. Zdjął dłonie z moich bioder i wsunął w tylne kieszenie moich spodni. Odsunąłem twarz od jego szyi i spojrzałem w jego oczy. Możliwe, że to przez alkohol, ale jego oczy wydawały się naprawdę ciemne i głębokie. Wyjął ręce z moich kieszeni i jedną położył na policzku, a drugą wsuną pod koszulkę. Jego dotyk wydawał się dla mnie być jak narkotyk, im więcej go otrzymywałem, tym więcej pragnąłem. Wplątałem jedną z rąk w jego włosy i pocałowałem go. Mocno, zachłannie, tak jak najbardziej lubiłem. Przesunął jedną z dłoni na moje plecy, jeszcze bardziej zmniejszając odległość między nami i dodając pocałunkowi jeszcze więcej namiętności. 
   Wszystko działo się tak szybko, że nawet nie spostrzegłem kiedy Jonghyun przerwał pocałunek i łapiąc mnie za rękę poprowadził w stronę sypialni. Zatrzymał się tuż za drzwiami. „Jesteś tego pewien?” wciąż trzymając mnie za dłoń. Udawanie gentlemena mu nie wychodziło. „Oj zamknij się.” Odsunąłem go od siebie i mocno pchnąłem w stronę łóżka od razu siadając okrakiem na jego udach. Guzik po guziku rozpinałem jego koszule, nigdzie się nie śpiesząc. Przysunąłem usta do jego szyi i zacząłem całować, gryźć i pieścić oddechem. Polubiłem smak jego skóry. Zsunąłem koszule z jego ramion i rzuciłem w bliżej nieokreślonym kierunku. Złapał za rogi mojej koszulki i, z odrobiną mojej pomocy, zdjął ją. Po czym złapał za moje biodra i obrócił nas tak, że leżałem pod nim, na aksamitnej czarnej pościeli, można by powiedzieć, że zupełnie bezbronny. 
   Podniosłem się lekko i łapiąc za jego włosy przyciągnąłem do pocałunku. Ostrego, namiętnego i trochę niezdarnego. Ten pocałunek był taki jak to co łączyło mnie z Jonghyunem, był cudownie niepoprawny, słodko-gorzki. Schylił się do mojego ucha i wyszeptał „Dziś jesteś mój, tylko.” Jego głos był cichy, ale mógłbym przyrzec, że w chwili gdy wypowiadał te słowa przeszedł mnie dreszcz. Czułem jak jego ręka powoli schodzi w dół mojego ciała, od policzka, przez ramiona, żebra, talie i biodra, tuż do rozporka. Czułem jak ostrożnie go rozpina i przez cały ten czas nie przestaje patrzeć mi w oczy. Czułem, że mój oddech zaczyna być płytki, jak przestaje racjonalnie myśleć, jak staje się mu zupełnie uległy. Czułem jak zsuwa ze mnie spodnie i delikatnie głaszcze po udzie, jak całuje moje usta, jak robi ze mną co tylko chce. Czułem też kiedy jego ręka wylądowała pod moimi bokserkami, każdy jego ruch sprawiał, że zapominałem kim jestem. Jonghyun. Jjong. Jongie. Potem już tylko błagałem o więcej jęcząc z rozkoszy, już nawet nie wiem kiedy jęki zmieniły się w krzyki, kiedy zacząłem zdzierać gardło, kiedy znów trafił w kłębek nerwów, kiedy z przyjemności zacisnąłem powieki tam mocno, że bolały, kiedy opadłem bezwładnie na łóżko bełkocząc jego imię. Pamiętam patrzenie niemo w sufit, uspokajanie oddechu i jego ramiona. Pamiętam trzy ciche słowa wyszeptane gdzieś między rzeczywistością i snem. „Zostań ze mną...” 

4 komentarze:

  1. oho to teraz sie zacznie. Jak jutro Bum sie obudzi naprawi twarzyczkę Jongowi xd pisze pisz pisz pisz <3 opowiadanie jest cudne tylko czemu takie krótkie ;c

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam,
    no to się porobiło... ciekawe jaka będzie rano reakcja Buma jak się obudzi i zorientuje się gdzie jest i z kim ;]
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam,
    droga autorko gdzie jesteś? Wróć do nas! tak, tak wiem praca obowiązki i tak dalej, ale.... opowiadanie jest niesamowite, no ale brakuje mi nowych rozdziałów... to już prawie rok..
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  4. Zakochałam się w twoim stylu pisania, a że uwielbiam JongKey to nie mogę się doczekać kontynuacji: I need vodka. & Długiego Tunelu. DUŻO WENY i wracaj do nas szybciutko, bo "blog zgłodniał" (...,a czytelnicy też czują niedosyt) XD

    OdpowiedzUsuń