Weeeeeeeeell, hello there.
Następna część I need vodka, w końcu udało mi się ją skończyć, yay me. I to nie tak, że pisałam ją na angielskim, w pierwszej ławce, z kolegą czytającym każde słowo, które napisze i patrzącym na mnie z miną 'wtf'. To wcale nie tak. :'))))))))
I dedykuje to opowiadanie menrzowi, ponieważ bo tak. Kc <3
WARNING!
Takie małe ostrzeżenie dla wszystkich. Cześć jest troszkę +18, scena nie jest do końca opisana, ale mimo wszystko. ~
Znacie to uczucie kiedy wasze serce
mówi jedno, a rozum drugie? Kibum niedawno poznał, lecz wyglądało
to trochę bardziej jak 3 wojna światowa, niż jak zwykła kłótnia.
Rozum twierdził, że jeśli Kim nie przerwie tego co się dzieje
między nim, a Jonghyunem, będzie źle. Serce brzmiało trochę mniej
zrozumiale, coś jak 'oh, ah, eh, Jonghyun' i inne irracjonalne
bzdury. Ale jak wszyscy wiemy rozum nigdy nie wygrywa. Zwłaszcza
jeśli mamy do czynienia z kimś takim jak Kim 'Almighty Key' Kibum,
który zawsze robi to co chce. A teraz miał akurat małą ochotę na
nic nie znaczący romans (lub po prostu sex) z Kim Jonghyunem, który
generalnie może być najlepszym, lub najgorszym wyborem w jego
życiu. Ale raz się żyje, prawda?
***
Po małym „incydencie” w teatrze
ja i Jonghyun stwierdziliśmy, że pójdziemy na drinka. Jednego,
dwa, ewentualnie butelkę wódki. A jako, że rzeczy lubią ostatnio
iść nie po mojej myśli skończyło się na tym ostatnim.
Popijałem kolejną porcje alkoholu i
próbowałem udawać, że wcale nie czuję ręki tego debila na moim
udzie, że wcale mi się to nie podoba, że wcale nie chce znów
dotknąć jego ust. Próbowałem również udawać, że nie kręci mi
się w głowie i, że nie szumi mi w uszach. Spojrzałem w stronę
łazienek i przypomniałem sobie, że to jest przecież dokładnie
ten sam klub w którym całowałem się Jonghyunem po raz pierwszy.
Choć może 'całowałem' to trochę za delikatne słowo. To jest
dokładnie ten sam klub w którym miętoliłem się
z Jonghyunem pierwszy raz. Pustą już szklankę odstawiłem na stół
i próbowałem nalać sobie więcej, co nie wychodziło mi zbyt
sprawie. Zabrał butelkę z mojej ręki i odłożył z powrotem na
stolik.
-Tobie już chyba
starczy, co? - Spytał, cicho się śmiejąc.
-Nie prawda! -
Próbowałem zaprzeczyć, ale chyba średnio mi się to udało.
-A jednak. - Wziął
moją torbę na ramie, wstał i pomógł mi wstać łapiąc mnie za
talie. -Idziemy.
-G-gdzie?
- Brawo Kibum, pijańska
czkawka, the best of the best. Zaśmiał
się cicho.
-Do mnie. Jest blisko, poza tym nie wiem gdzie mieszkasz i ty pewnie
też nie. - Spojrzałem na niego podejrzanie. - Uspokój się. Nie
zgwałcę cię przecież. - Powiedział i złapał mnie mocniej
przechylając się lekko w stronę mojego ucha. - Nie póki sam nie
poprosisz...
***
Po 10 minutach drogi dotarliśmy do
jego mieszkania. Otworzył drzwi i weszliśmy do środka. Mieszkanie
nie było duże, ale bardzo ładnie urządzone. Odwróciłem się w
jego stronę i zachwiałem lekko. Uśmiechnął się i podszedł do
mnie łapiąc za moje biodra. „Uważaj, przewrócisz się
zaraz.”Objąłem go ramionami i przybliżyłem się kładąc
podbródek na jego ramieniu. Przejechałem nosem po jego szyi
wciągając jego zapach. Pachniał męskimi perfumami, miętą i
wódką. Zdjął dłonie z moich bioder i wsunął w tylne kieszenie
moich spodni. Odsunąłem twarz od jego szyi i spojrzałem w jego
oczy. Możliwe, że to przez alkohol, ale jego oczy wydawały się
naprawdę ciemne i głębokie. Wyjął ręce z moich kieszeni i jedną
położył na policzku, a drugą wsuną pod koszulkę. Jego dotyk
wydawał się dla mnie być jak narkotyk, im więcej go otrzymywałem,
tym więcej pragnąłem. Wplątałem jedną z rąk w jego włosy i
pocałowałem go. Mocno, zachłannie, tak jak najbardziej lubiłem.
Przesunął jedną z dłoni na moje plecy, jeszcze bardziej
zmniejszając odległość między nami i dodając pocałunkowi
jeszcze więcej namiętności.
Wszystko działo się tak szybko, że
nawet nie spostrzegłem kiedy Jonghyun przerwał pocałunek i łapiąc
mnie za rękę poprowadził w stronę sypialni. Zatrzymał się tuż
za drzwiami. „Jesteś tego pewien?” wciąż trzymając mnie za
dłoń. Udawanie gentlemena mu nie wychodziło. „Oj zamknij się.” Odsunąłem go od siebie i mocno
pchnąłem w stronę łóżka od razu siadając okrakiem na jego
udach. Guzik po guziku rozpinałem jego koszule, nigdzie się nie
śpiesząc. Przysunąłem usta do jego szyi i zacząłem całować,
gryźć i pieścić oddechem. Polubiłem smak jego skóry. Zsunąłem
koszule z jego ramion i rzuciłem w bliżej nieokreślonym kierunku.
Złapał za rogi mojej koszulki i, z odrobiną mojej pomocy, zdjął
ją. Po czym złapał za moje biodra i obrócił nas tak, że leżałem
pod nim, na aksamitnej czarnej pościeli, można by powiedzieć, że
zupełnie bezbronny.
Podniosłem się lekko i łapiąc za jego włosy
przyciągnąłem do pocałunku. Ostrego, namiętnego i trochę
niezdarnego. Ten pocałunek był taki jak to co łączyło mnie z
Jonghyunem, był cudownie niepoprawny, słodko-gorzki. Schylił
się do mojego ucha i wyszeptał „Dziś jesteś mój,
tylko.” Jego głos był cichy,
ale mógłbym przyrzec, że w chwili gdy wypowiadał te słowa
przeszedł mnie dreszcz. Czułem jak jego ręka powoli schodzi w dół
mojego ciała, od policzka, przez ramiona, żebra, talie i biodra,
tuż do rozporka. Czułem jak ostrożnie go rozpina i przez cały ten
czas nie przestaje patrzeć mi w oczy. Czułem, że mój oddech
zaczyna być płytki, jak przestaje racjonalnie myśleć, jak staje
się mu zupełnie uległy. Czułem jak zsuwa ze mnie spodnie i
delikatnie głaszcze po udzie, jak całuje moje usta, jak robi ze mną
co tylko chce. Czułem też kiedy jego ręka wylądowała pod moimi
bokserkami, każdy jego ruch sprawiał, że zapominałem kim jestem.
Jonghyun. Jjong. Jongie. Potem
już tylko błagałem o więcej jęcząc z rozkoszy, już nawet nie
wiem kiedy jęki zmieniły się w krzyki, kiedy zacząłem zdzierać
gardło, kiedy znów trafił w kłębek nerwów, kiedy z przyjemności
zacisnąłem powieki tam mocno, że bolały, kiedy opadłem
bezwładnie na łóżko bełkocząc jego imię. Pamiętam patrzenie
niemo w sufit, uspokajanie oddechu i jego ramiona. Pamiętam trzy
ciche słowa wyszeptane gdzieś między rzeczywistością i snem.
„Zostań ze mną...”
oho to teraz sie zacznie. Jak jutro Bum sie obudzi naprawi twarzyczkę Jongowi xd pisze pisz pisz pisz <3 opowiadanie jest cudne tylko czemu takie krótkie ;c
OdpowiedzUsuńWitam,
OdpowiedzUsuńno to się porobiło... ciekawe jaka będzie rano reakcja Buma jak się obudzi i zorientuje się gdzie jest i z kim ;]
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie Basia
Witam,
OdpowiedzUsuńdroga autorko gdzie jesteś? Wróć do nas! tak, tak wiem praca obowiązki i tak dalej, ale.... opowiadanie jest niesamowite, no ale brakuje mi nowych rozdziałów... to już prawie rok..
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie Basia
Zakochałam się w twoim stylu pisania, a że uwielbiam JongKey to nie mogę się doczekać kontynuacji: I need vodka. & Długiego Tunelu. DUŻO WENY i wracaj do nas szybciutko, bo "blog zgłodniał" (...,a czytelnicy też czują niedosyt) XD
OdpowiedzUsuń